Droga czytelniczko, ile razy stałaś przed lustrem a Twoją twarz pokrywała niezliczona ilość niezadowoleń?
Włosy za cienkie, za mało ich, albo się puszą ? Za chuda, za gruba. Jesteś za niska, masz szarą cerę i nawet kolor oczu nie ten? Albo zbyt wysoka, koścista, a usta są zbyt wąskie.
Starasz się przykryć każdą niedoskonałość, może nikt nie zauważy.
Co zrobić gdy wybija wieczorna pora, znowu stajesz przed lustrem i zmywasz tę maskę, ściągasz bieliznę i wracasz do łóżka gdzie ktoś z niecierpliwością na Ciebie czeka? Gasisz światło!
Czego wstydzimy się w łóżku ?
Nasza natura rodem z Wenus może wstydzić się dosłownie wszystkiego, całkiem odwrotnie do płci przeciwnej, która jest znacznie mniej restrykcyjna, ale tylko w stosunku do siebie. Wpierw wstydzimy się naszych niedoskonałości, każda z nas ma przecież kilka kompleksów, nie lubimy nagości kiedy nie wszystko jest tak jak byśmy chciały. Często nie potrafimy mówić o naszych potrzebach, fantazjach czy nawet marzeniach. A przecież każdy człowiek je ma!
Wiele z nas seks traktuje jako przykry obowiązek. Nie sprawia im przyjemności, wręcz napawa złymi emocjami. Byleby szybciej, bo na ekranie ulubiony film z Bradem Pittem, głowa boli, brak czasu, chęci i cierpliwości. Podczas gdy w głowie snujemy fantazję jak mogłoby być wspaniale, gdzie on/ona mógłby/mogłaby zapalić świecę, a Ty wbić się w jedwabny gorset czy koszulkę. Gorset zmienia się na spraną piżamę, bo przecież nie masz płaskiego brzucha, a świece na zgaszone światło bo przecież bielizny nie masz i będzie widać ten nieszczęsny cellulit.
Podczas gdy Twoja druga połowa wciela swoje marzenia w życie, Ty nie mówisz nic o swoich. Boisz się, że się obrazi, że nie wypada, straci wiarę w siebie, albo i tak nieudany seks skończy się kłótnią. Seks owiany tabu i pokryty grubą warstwą milczenia nie będzie doskonały, ani nawet dobry. Dbaj o swoje potrzeby i zaakceptuj się, że mogą się różnić od potrzeb Twojej drugiej połowy. Twoje libido może być mniejsze lub większe, a fantazje całkiem inne.
Rozmowy nie muszą być zrzędzeniem jednej strony i niesłuchaniem drugiej. Każda z Was jest połową tego związku, ogromnie ważną jego częścią i Twoje potrzeby są tak ważne jak partnera/ki. Czasami mówiąc szczerze o swoich potrzebach możesz usprawnić nie tylko wasze życie łóżkowe, ale także codzienne.
Uroda w XXI w.
Ze smutkiem czytam o niskich samoocenach wielu kobiet, ile z nich czuje się brzydkimi, szarymi i nie wartymi uwagi. Z jeszcze większym zniesmaczeniem o młodych kobietach, które doczepiają włosy, rzęsy powiększają usta czy piersi. W dobie takich właśnie przykładów i powszechnego photoshopa ciężko jest odnaleźć piękno, bo czy prawdziwym pięknem możemy nazwać coś syntetycznego ?
W ciągu ostatnich kilku miesięcy moją tablice na facebooku zalały zdjęcia koleżanek, które "upiększały" swoje brwi, malując je w dziwny, symetryczny sposób. Sama nigdy tego nie próbowałam bo nie potrafię rozumieć tego fenomenu. Czy Twoje brwi są brzydsze od czarnej, prostej kreski ? Nie są tak doskonałe i symetryczne ?
W świetle "kobiet idealnych" Ty, czy ja ze swoimi wypryskami, dodatkowymi kilogramami i zbyt małym lub za dużym biustem, czujesz się zwyczajna, niedoskonała, a może nawet brzydka. Na widok sloganu " Zaakceptuj się " uśmiechasz się pod nosem, bo przecież to takie banalnie proste. Może tak ,ale ile z nas tak naprawdę akceptuje siebie w 100%, albo chociaż w 90 % ?
Jesteś piękna
Nawet jeśli to utarty slogan to Ty i każda z nas, powinna uśmiechać się patrząc w lustro. Taka właśnie jesteś, Twoja bratnia dusza pokochała Ciebie właśnie taką. Nie warto gasić światła, przecież on czy ona i tak zna Twoje ciało, widział Cię bez makijażu i gdyby chciał usilnie znaleźć kościstego rudzielca czy krągłą brunetkę to w końcu by znalazł. Wybrał zaś Ciebie i nie ma dla niej czy dla niego nic piękniejszego niż ciało osoby, którą kocha. Twoje piegi, okulary czy aparat na zębach są równie wspaniałe. Nie musisz mieć idealnie symetrycznych brwi, śnieżnobiałych zębów czy ogromnych ust.
Jesteś piękna dokładnie taka jaką jesteś.








