niedziela, 10 kwietnia 2016

Sytuacja osób homoseksualnych w Polsce - Okiem Heteryczki. Pani Miniaturowa u nas




Jak Cię widzą tak Cię piszą - mawia stare polskie przysłowie, lecz obserwując sytuację w naszym kraju, jestem pewna, że zdecydowanie nie dotyczy ono wszystkich grup społecznych. Bo u nas, jest jesteś homo, to automatycznie jesteś gorszy, a przynajmniej ja to tak zaobserwowałam, swoim małym okiem heteryczki.



Gdy wagary na Politechnice były jeszcze legalne, z grupką znajomych zabunkrowaliśmy się w pobliskiej kawiarni. Siorbiąc latte przez słomkę i majestatycznie majtając w powietrzu nogami, obserwowałam najbliższą okolicę. Nagle zobaczyłam ich. Tajemniczy oni, nie wyróżniali się niczym szczególnym, poza jednym małym szczegółem. Trzymali się za ręce. W biały dzień. W małym, zapyziałym mieście.
- O! - jedną literą skomentowałam ten widok, w duchu gratulując im odwagi. Widywałam już dziewczęta trzymające się za ręce, ale mężczyzn, pierwszy raz. Wróciłam spokojnie do siorbania kawy.
Moja aż nadto wygadana reakcja zwróciła jednak uwagę kolegów.
- Ty patrz, pedały idą! Za ręce się trzymają!
- No kurwa, zboki.
Spojrzałam z niemym oburzeniem na koleżankę, co ona za dzicz wzięła na tę nieszczęsną kawę, ale sądząc po jej czerwonych ustach i ona nie była zadowolona z niewybrednych komentarzy swoich kolegów.
- I chodząc tak sobie na legalu, za rączki się trzymają, niedługo to oni będą mogli więcej od nas. Już mają więcej praw, nie obrazisz takiego, bo nie wolno, w ryj nie dasz to też zaraz sprawa w sądzie, no robią co chcą! - rozemocjonował się najgłupszy z nich.
- Co ty za bzdury pieprzysz - nie wytrzymałam wreszcie - Posłuchaj sam siebie. I ty twierdzisz, że oni mają więcej praw? Nawet na spacer nie mogą wyjść, bo zaraz jakaś grupa orangutanów rzuca w nich gównem!
- Będziesz inaczej gadała, jak twój dzieciak chłopaka do domu przyprowadzi - odwarknął jeden z nich. Parsknęłam pod nosem, pozbierałam manele i poszłam na następny wykład. Koleżanka pospiesznie podreptała za mną, najwyraźniej nie chcąc bardziej rozwijać znajomości z nowymi "kolegami".

Okiem heteryczki


Osoby homoseksualne nie mają u nas bajkowego życia, lecz "niby", nie jest ono też takie najgorsze. Oficjalnie, wedle prawa, nie dyskryminuje się u nas osób o odmiennej orientacji, a przynajmniej na papierze. Kwestię dziedziczenia załatwia spisanie testamentu, dostęp do informacji w przypadku chorób, zapewni nam pisemne upoważnienie partnera, nikt nie ma prawa kogokolwiek zwolnić z pracy za sam fakt bycia homo, teoretycznie osoby będące w związku partnerskim mogą kupować rzeczy na współwłasność. Brzmi fajnie, prawda? Ale weźmy jedną, prostą rzecz, prosta rzecz, np. małżeństwo. Jakbyś się czuł, gdybyś nie mógł zawrzeć, z ukochaną osobą, legalnego ślubu? Partnerzy nie mogą się wspólnie rozliczać, nie przysługują im też niektóre świadczenia socjalne i wiele, wiele innych spraw, które dla jednych są drobnostką, a dla drugich  poważnym problemem.
Takie sytuacje, jak ta z początku mojego artykułu, uzmysłowiły mi, że bycie osobą homoseksualną w naszym kraju, nie jest wcale takie łatwe.
Oczywiście jest trochę lepiej niż w innych krajach, gdzie za bycie w związku z osobą tej samej płci, można zostać wychłostanym, wtrąconym do więzienia, a w drastycznych przypadkach nawet skazanym na śmierć, ale sielanką też bym tego nie nazwała.


Pedalstwo trzeba leczyć 


Polska wciąż tkwi w absurdalnym przekonaniu, że można bezkarnie zaglądać innym ludziom do łóżka i mówić im co i z kim mają robić. Wybaczcie uogólnienie - my Polacy uwielbiamy się wtrącać. Włazić z butami w cudze życie, wtrężalać nos w prywatne sprawy, zaglądać komuś do mieszkania przez dziurkę od klucza. Na dodatek mamy czelność nazywać to troską, dbaniem o moralne prowadzenie się, pożytecznym zainteresowaniem, które postrzegamy jako dobry uczynek.
Hej, panie Kowalski, jak tak lubisz zaglądać innym do okna, przejedź się raz do mieszkania naprzeciwko i powiedz Nowakowi, że nieładnie jest bić żonę, wyzywać dzieci i kopać psa na dobranoc. Powiedz mu, że to grzech. Złap za kapotę i trzepnij nim o ścianę z całej siły, tak jak zrobiłeś to niedawno z tym chłopakiem spod trójki. Tłumacząc swoje zachowanie, że wyglądał dziwnie podejrzanie, jak gej. A "pedalstwo trzeba leczyć".



Idź sprowadź kogoś na dobrą ścieżkę, wymierz sprawiedliwość po swojemu, lecz tam gdzie jest ona naprawdę potrzebna! Miej odwagę zabrać pijanemu kluczyki z samochodu, kopnij w dupę złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku, wezwij policję, gdy widzisz kolesia robiącego cudzym dzieciom zdjęcia na placu zabaw, zwróć uwagę kobiecie szarpiącej w sklepie swoje dziecko. Reaguj, bo masz prawo.
Nie masz tylko prawa oceniać złym tego, co jest dla ciebie po prostu obce. Inne. Niezrozumiałe. Nikt nie każe ci dawać owacji na stojąco homoseksualnej parze, nikt nie prosi cię, abyś podpisywał petycję dla nich, nikt nie zmusza cię, abyś brał udział w paradzie równości. Ba, nie musisz nawet mówić "dzień dobry" lesbijkom z sąsiedztwa, choć tak zrobiłby kulturalny człowiek. Po prosty się odczep.  Żyj i pozwól żyć innym.



Gościnnie - Pani Miniaturowa



5 komentarzy:

  1. Oficjalnie dyskryminacji nie ma. Oficjalnie. Jednak przedstawię wam sytuację z życia, dość niedawno. Stwierdziłem, a co tam, pofarbuję sobie włosy na siwo. Tyle że oczywiście trzeba te nieszczęsne kudły rozjaśnić. No więc rozjaśnione na bardzo jasny blond. Idę do szkoły i klasa, na szczęście, nic. Gorzej było w momencie kiedy miałem wf z inną klasą. Od razu durne zaczepki, że pedał i inne słownictwo którego tu nie przytoczę. No tolerancja pełną gębą.Może nadinterpretuję, ale przesłanie było jasne :"Jak chłopak może włosy farbować? Toż to pedalstwo"

    Pozdrawiam Autorki, Prowadzące i Czytelników

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać Waszego bloga. Jest rewelacyjny, bardzo mądrze napisany.
    Zauważyłam, że mnóstwo osób mówi rzeczy typu: "toleruję homoseksualistów, ale niech nie całują się w miejscach publicznych", "toleruję gejów i lesbijki, ale nie powinni adoptować dzieci". Gdy używa się tego "ale" to tak naprawdę się nie jest tolerancyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało się mówi jednak o takich mniejszych problemach, jak to, że z automatu jest się pytanym o partnera/partnerkę płci przeciwnej. "Masz chłopaka?" odpowiedź powinna być tak/nie, a tymczasem żadna z nich nie jest prawdziwa. Bo jesteś w zwiazku, bez chłopaka. Często dystansuje to z codziennych rozmow w pracy/sklepie/u lekarza. Bo pytanie o heteroseksualny zwiazek jest typowe, z drugiej strony niekoniecznie masz czas i chec tlumaczyc sie z bycia osoba nieheteroseksualna.

    sie nagadalam.

    OdpowiedzUsuń
  4. I wezmą nie przypomną, że nie uzupełniłam kategorii "wpisy gościnne" :D Nosz, z babami!

    OdpowiedzUsuń